Recenzja: Leonie i Alexander Anna Sakowicz

Pierwsza część inspirowanej faktami dylogii o skomplikowanej miłości, winie, pamięci i nieuchronności rozliczeń, ale też o duchach przodków uwięzionych w zakamarkach pewnej kamienicy.

W cieniu wielkiej historii lat 30. XX wieku w Stargardzie z codziennością zmagają się zupełnie zwyczajni bohaterowie: opiekująca się chorym chłopcem Urszula, złakniona namiętności Leonie, Emma, wyrywająca się schematom, i muzyk jazzowy, próbujący robić karierę.

Pewnego dnia w piwnicy teatru dochodzi do masakry, która odciska piętno na Alexandrze i Hansie – świadkach i ofiarach tamtych wydarzeń. Kiedy jeden z oprawców, Walter Murtke, opuszcza więzienie, zemsta zaczyna zataczać coraz szersze kręgi. Hans pogrąża się w nałogu i samotności, Alexander wikła w liczne romanse z kobietami, a ich miasto – pełne napięć i tajemnic – staje się niemym świadkiem upadku oraz walki o przetrwanie. Na tle nadciągającej wojny losy bohaterów splatają się z prawdziwymi wydarzeniami, które na zawsze odmieniły Stargard i jego mieszkańców. A wszystko to w jednej kamienicy…

Anna Sakowicz – Star(o)gardzianka, powieściopisarka i bajkopisarka; absolwentka filologii polskiej oraz edukacji filozoficznej i filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim, a także edytorstwa współczesnego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autorka ponad 20 powieści, w których zawsze jest blisko spraw kobiet. W latach 2021 i 2022 otrzymała tytuł Ambasadorki Kultury Pomorza. Prywatnie jest mamą, żoną i opiekunką dwóch kotów. Przemierza świat na rowerze. Kocha teatr i książki.

Dodawanie komentarzy zostało wyłączone